Teraz czytasz
Silene Capensis, czyli afrykański korzeń snów – czy powoduje świadome sny?
Świadomy sen - afrykański korzeń

Afrykański korzeń snów, czyli Silene Capensis to legalna roślina, która ma spory potencjał, jeśli chodzi o pracę z własną podświadomością, choć nie powoduje efektów psychodelicznych. Jej działanie polega na zwiększaniu jakości snów- ludzie opisują swoje sny po spożyciu korzenia jako niesamowicie wyraźne, tak jakby nagrane w jakości ultra HD. Co niektórzy twierdzą nawet, że korzeń pomógł im osiągnąć świadomy sen, czyli stan, w którym osoba śniąca wie, że jest we śnie i czuje się w nim w pełni przytomna, więc może kontrolować przebieg snu swoimi myślami. Możesz więc na przykład pomyśleć: Gdy się odwrócę, będę na plaży- i faktycznie za Tobą jest plaża. Świadome sny to świetna zabawa, bo możesz w nich latać, jeść pyszne rzeczy bez poczucia, że dieta poszła na marne, jeździć wymarzonym super-samochodem albo robić niegrzeczne rzeczy, które w prawdziwym życiu raczej by nie przeszły.

Wywoływanie świadomych snów za pomocą afrykańskiego korzenia snów

Zaznaczyć należy jednak, że sam korzeń snów nie spowoduje u Ciebie wystąpienia świadomych snów, jeśli wcześniej nie pracowałeś nad nimi i nie próbowałeś różnymi technikami osiągać ich bez wspomagaczy, więc jeśli zainteresował Cię ten temat, polecam najpierw przez kilka miesięcy stosować np. „test rzeczywistości”, czyli jedną z technik osiągania świadomego snu, by mieć jakiekolwiek podstawy, gdy już zaczniesz używać korzenia. Test rzeczywistości polega na tym, że sprawdzasz, czy jesteś we śnie, gdy pojawi się konkretny bodziec. Oczywiście przez zdecydowaną większość przypadków nie będziesz we śnie, bo musisz ten nawyk wyrobić na jawie, ale gdy już stanie się on czymś normalnym, zrobisz go we śnie i zadziała. I tak- ja na przykład zatykam nos i próbuję oddychać, zawsze gdy widzę czerwony samochód. We śnie da się oddychać z zatkanym nosem, więc wiele razy udało mi się w ten sposób dowiedzieć się, że akurat jestem we śnie, co zaowocowało świadomym snem.

Rzecz jasna jest jeszcze wiele innych technik prowokowania świadomych snów, ale ta jest moją ulubioną. Warto także pracować nad technikami pamiętania snów, bo samo to zwiększa Twoją szansę na świadomy sen. Techniką, którą polecam jest mówienie sobie przed zaśnięciem „zapamiętam sen, zapamiętam sen..” w kółko w myślach. Zdziwisz się, ile to daje! Dodatkowo prowadź dziennik snów, czyli zeszycik, w którym zapisujesz swoje sny. I gdy już uda Ci się osiągać przynajmniej jeden świadomy sen na tydzień, użyj korzenia snów, by wydobyć z niego maksymalny potencjał.

Działanie Silene Capensis

Jak korzeń zadziałał na mnie? Przez pierwsze dwa dni nie odczułem efektów, być może przez to, że stosowałem korzeń na pełen żołądek, a zaleca się przyjmować go na pusty. Trzeciego dnia jednak coś zaskoczyło- miałem cztery, niesamowicie żywe i wyraźne sny. W jednym z nich widziałem pająka i dosłownie każdy włosek na jego nodze i każdą kroplę rosy na nim, tak był wyraźny. W innym śnie biegłem sobie ulicą i co rusz przejeżdżały obok samochody, nie takie wyblakłe i jakby zamglone, jakie zazwyczaj widzę w swoich snach, a naprawdę błyszczące i doskonale odwzorowane. Czwartego dnia miałem chyba dwa sny, z czego jeden był bardzo długi i w minimalny sposób świadomy, bo wiedziałem, że śnię, ale ciężko mi było wpływać na sen. Piątego dnia znów miałem cztery sny, jeden z nich dział się w pięknym, malowniczym mieście jak z bajki i rano byłem w szoku, że ten mój mózg jest w stanie wykreować coś tak pięknego. Podczas tej próby żułem po 1 gramie korzenia każdego dnia, kończąc kurację po pięciu dniach. Efekty odczuwałem jeszcze przez co najmniej 3 miesiące, potem trochę odstawiłem świadome śnienie na bok z powodu szybkich zmian w moim prawdziwym życiu, które wywołały stres, ale po jakimś czasie znowu spróbowałem korzenia.

Zobacz również
eko nawyki na nowy rok!

Drugi test afrykańskiego korzenia snów – efekty

Druga próba przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Spożyłem od razu dawkę 3 gram, choć nie zalecam tego robić, gdyż rekomendowana dzienna ilość to 1 gram i zawyżona dawka (3 g) na każdego zadziała inaczej! W moim przypadku niemalże od razu poczułem zmęczenie nie do opanowania i gdy tylko położyłem się na łóżku, poczułem, jakbym dosłownie wnikał w sen. Ciężko to opisać, ale to takie uczucie jakby cała rzeczywistość się rozmywała, a moje ciało leciało w dół i nagle zaczęło „przenikać” przez coś, tak jakbym się rozpuszczał w bardzo gęstym płynie- niesamowite, niepowtarzalne i niebywałe uczucie! Od razu byłem świadomy, że jestem we śnie. Znalazłem się na ulicach swojego miasteczka, zabrałem komuś motocykl i jeździłem nim, choć w rzeczywistości boję się każdy na motocyklu. Potem spotkałem atrakcyjną koleżankę i poszliśmy do niej „na kawkę”, zasadniczo to cały mój sen piliśmy tę kawkę, a potem zacząłem się tak jakby budzić, ale nie do końca. Czułem się w połowie we śnie i w połowie w swoim ciele, zaś widziałem tylko czerń. Skupiłem się mocno, tak jakby zaciskając oczy i… wróciłem do snu! Znowu w pełni świadomy. Kontynuowałem picie kawy. Potem wyszedłem i udało mi się przelecieć nad jakimś płotem, choć ciężko jest tak po prostu oderwać się od ziemi. Potem robiłem jakieś inne rzeczy, których nie pamiętam, znów prawie się obudziłem i znalazłem w połowie w swoim ciele, ale jeszcze raz udało mi się powrócić do snu. Summa summarum- był to najdłuższy świadomy sen w moim życiu i z czystym sercem mogę wam powiedzieć, że korzeń snów działa. W poniedziałek rozpoczynam trzecią próbę z tym arcy-ciekawym środkiem i jako że ostatni raz brałem go dawno temu, spodziewam się fajnych efektów.

Myślę, że warto przyjrzeć się mu bliżej, bo nie bez powodu zachwyca się nim tysiące osób pracujących ze świadomym śniegiem, zaś afrykańskie plemię Xhosa uważa go za roślinę-nauczyciela, która ułatwia kontakt z duchami przodków i indukuje prorocze sny. Silene Capensis skrywa przed nami zapewne niejedną tajemnicę.

Scroll To Top